Mijacie mnie na ulicy, nie poświęcając mojej osobie jednej myśli. Nie jestem dzieckiem subkultury, zbuntowaną aktywistką, nie mieszkam na dworcu, nie jeżdżę Mercedesem, nie ratuję wielorybów i nie wyrosła mi druga głowa - nie wyróżniam się więc niczym z tłumu homo teoretycznie sapiens, zwyczajna do bólu, szara i nijaka. Potrącacie mnie więc i spieszycie do swoich spraw, nieświadomi tego, że -

Niczym demiurg jednym słowem powołuję do życia nowe światy, niczym demiurg niedbałym ruchem ręki niszczę je i pogrążam w zapomnieniu. Moja wola jest prawem, moje słowo - ciałem. Śmieję się w twarz zgrzybiałemu ze starości Jahwe - ja, inkarnacja mickiewiczowskiego Konrada, romantyczny buntownik dwudziestego pierwszego wieku.

- ja też mam swoje życie, że ja też jestem jakaś, określona, tu i teraz. Jestem bystra, złośliwa i rozgadana. Cyniczna, ale nie pozbawiona sentymentalizmu. Pozornie śmiała, a tak naprawdę wiecznie zamknięta w sobie, ostrożna i nieufna. Cierpię na chroniczną paranoję, nie radzę sobie z własnym pedantyzmem, reprezentuję skrajny pesymizm, wmawiając ludziom, że to postawa najrozsądniejsza z możliwych. Nie zbawiam świata -

To motto starych, naiwnych bóstw, których metafizyczne byty są całkowicie zależne od kaprysów ludzkiej wiary.

- bo i po co, nie zasłużył sobie na nic lepszego niż ten powolny rozkład, samobójcza śmierć. Interesuje mnie tylko moje najbliższe otoczenie - jestem egoistką i egocentrykiem, przecież mi wolno.

Mam -

Władzę absolutną.

- dwadzieścia lat i studiuję na Uniwersytecie Warszawskim stosunki międzynarodowe. Chcę być -

Bogiem.

- kimś. Jestem -

Bogiem.

- sobą, tu i teraz, określona, jakaś, z własnym życiem i banalnymi problemami. Dlatego -

Założę maskę, zmienię Formę, skłamię, upozuję się, ukryję przed światem.

- będę teraz pisać.

powrót



chcą od mojego pisania nabrania życia otoczenia
a ja ich łapię za słowa
po tocznie
po tworzę


fragmenty wierszy Mirona Białoszewskiego


Powered by blog.pl
Layout by niedziela
Foto by da